środa, 24 maja 2017

Już za parę chwil, za chwil parę...

Kochani ostatnio robimy długie przerwy między wpisami ale mamy nadzieję że rozumiecie. Dodatkowo miałam jakiś czas temu wrażenie, że cokolwiek napiszę to później dzieje się totalnie odwrotnie, więc wolałam nie ryzykować pisząc że jeszcze jesteśmy w jednym kawałku. Tym bardziej, że jak wiecie, zależało mi na tym żeby w czasie tego porodu była ze mną moja Mama. Ale na szczęście już za parę chwil Babcia u nas będzie, bo właśnie szczęśliwie wylądowała. I nawet Zuza dzisiaj kręci sobie drzemkę mimo, że już od jakiegoś czasu nie robi popołudniówek. Ale wszyscy są tak podekscytowani tym, że Babcia będzie u nas ( i oczywiście nie ma to żadnego związku z tym, że pół jej torby zajmują prezenty) po raz pierwszy na nowym mieszkaniu. No, a także to, że dziewczynki podświadomie już łączą fakt pojawienia się Babci z urodzeniem się dzidziusia... Także mam tylko nadzieję, że maleństwo poczeka jeszcze godzinkę zanim zacznie szaleć, jak od kilku dni, bo teraz daję jej już zielone światło. Ale mimo moich wszelkich prób opóźnienia porodu, czuję że nieubłaganie nasze chwile 2in1 zbliżają się ku końcowi. Główka Szkraba od tygodnia jest już w kanale rodnym także siedzimy jak na rozżarzonych węglach. I to dosłownie.


P.S Właśnie dostałam wiadomość, że Tatuś pomylił lotniska i pojechał po babcię na inne... Także to by było na tyle z moich dobrych wiadomości... :) Maluszku, a Ty lepiej poczekaj jeszcze w brzuszku do jutra ;)



K.

czwartek, 11 maja 2017

"Stoi na stacji lokomotywa..."

Witajcie Kochani! U nas pogoda wreszcie coraz bardziej wiosenna i humory coraz lepsze. Mniej warstw do założenia robi swoje! Ale żeby zbyt idealnie nie było to dzisiaj moje Skarby od rana na zmianę zrzucają się z nocnika, bo chyba gdzieś załapały jakiegoś wirusa... No, a odpampersowanie idzie pełną parą i mam nadzieję, że podobnie jak z Zuzą, do 2-gich urodzin pożegnamy się z tym gadżetem na dobre! Wczoraj nawet udało się przetrwać dzień bez żadnej wpadki! Ale pewnie z okazji zbliżającej się choroby dzisiaj może mi to oddać w nadmiarze ;) Ale nie wiem czy wiecie, że nasza panna B każdego dnia coraz lepiej się z nami dogaduje i już powoli żałuję, że jednak tak dużo gada. Coś czuję, że zanim dotrwamy do porodu to czeka nas jeszcze sporo wrażeń... Á propos samego porodu to skurcze już "regularnie" nas nawiedzają i są to raczej te skurcze typu "Uffff pamiętaj o oddechu, pamiętaj o oddechu, pamiętaj o oddechuuu... Cholera! Niech się to już skończy!". Ale póki co nie przekraczamy magicznej liczby "co 10 minut" także siedzimy jak na szpilkach i czekamy... I dokładnie tak jak sugeruje tytuł, czuję się jak lokomotywa w wierszu Tuwima, która tylko czeka na rozładowanie tego przepełnionego wagonu :)




K.

wtorek, 9 maja 2017

April via social media.

Kochani po długim weekendzie - u nas przedłużył się prawie o tydzień - wracamy ze zdwojoną siłą ;) Mam już kilka szkiców ale są jeszcze niedopracowane tak jakbym chciała, więc musicie jeszcze troszkę poczekać. Ale jednak numerem jeden w tym miesiącu są 2-gie urodziny (jeszcze) najmłodszej i zbliżający się wielkimi krokami poród. W zasadzie jesteśmy już przygotowani na przywitanie nowego członka rodziny chociaż kilka rzeczy drugiej potrzeby wciąż czeka na zakup, bo musimy poczekać aż będą dostępne. Ale po dzisiejszym badaniu KTG muszę się zastanowić czy faktycznie chcę ryzykować i czekać, bo być może Maleństwo pospieszy się bardziej niż myśleliśmy. Za to mamy skończony 36-ty tydzień, więc jesteśmy już spokojni i czekamy na to się będzie działo. Trzymamy tylko kciuki żeby zdążyła przylecieć do nas babcia. Za to dzisiaj świętujemy pół wieku Dziadka!




K.